Piąta rano
Kardiologia
Jest czwarta w nocy. Piszę przez chwilę, to co mi się we łbie ułożyło - śpiewał Kazik.
Wczoraj założono mi nowy wenflon - dwunasty.
W nomenklaturze pielęgniarskiej - podkuto mnie. Więc zastukałem kopytkami i wróciłem na salę :D
Teraz nie ma jeszcze szóstej. Kosy za oknem już nie śpiewają, ale to dobrze, znaleźli partnerki i zajmują się dawaniem życia.
A jeszcze kilka tygodni temu, nad ranem tak pięknie koncertowały. A najdłużej śpiewały te nieszczęśliwe w miłości. Lecz i one w końcu znalazły swoją połówkę ☺️ Choć kosy nie dorównują gołębiom, które mają partnerów raz na całe życie. Monogamiści. Bardziej niż homo sapiens.
Ja jak gołąb ☺️ Jedna jedyna gołębica. Wczoraj ubrana w zwiewne różowe piórka.
Słychać za to kukułki. Charakterystyczne brzmienie. Ale to jemioły. Pasożyty.
Taki pasożyt i u mnie wyrósł. Paciorkowiec. W katolicyzmie wszystko jest dualne. Albo dobre, albo złe. Wiadomo dobry jest człowiek - katolicki. Ale każdy chce żyć. Bakterie również. Czy mam je traktować jako zło, jako piekło katolickie? No nie, znalazły podatny grunt i namnożyły się w moim organizmie. Podobnie jak homo sapiens namnożył się na Ziemi. I ją depcze. I niszczy. Czyni sobie poddaną. Paciorkowiec.
Minęła szósta. Za oknem zaczyna się szpitalne życie. Przyjeżdżają i głośno gadają na podwórcu. Nie myślą, że pacjenci mogą jeszcze spać. Brak empatii. Paciorkowiec.