Wypis ze szpitala

Kardiologia
20 sierpnia 2025
Koniec podróży

I oto nadszedł ten dzień. Dzień 80-ty. Niczym Filias Fogg z powieści Juliusza Verne’a wracam z podróży. Dalekiej i pełnej niebezpieczeństw. Szczęśliwy, ale poobijany.

Przez ostatnie 2 tygodnie niewiele się działo, zresztą tak informowałem na porannych i wieczornych obchodach: “nic nowego”. Na przestrzeni 2 tygodni dostrzegam mocniej zrośnięty mostek - objawiający się większą siłą w rękach oraz wzmocnione mięśnie nóg (mój rekord spacerów to 15 km, po oddziale i po terenie szpitala).

Wspomniałem, że wychodzę poobijany:

Ostatnie dni przed wyjściem nastrój na przemian: radosny - bo nadszedł kres leczenia; pełen obaw - czy i kiedy pozbędę się nabytych dolegliwości, czy poradzę sobie z kontrolą krzepliwości, jak teraz będzie wyglądało moje życie.

Dzień 80-ty. 20 wkłutych wenflonów, ok. 100 iniekcji, ok. 500 kroplówek. Pozostała po mnie masa zużytego plastiku.

Jestem pełen wdzięczności dla pracowników kardiologii, za to że przetrwałem ten trudny i znojny okres, wdzięczny za codzienny uśmiech i drobne życzliwości. Chcę to zapamiętać, a zapomnieć o bólu. Ból mija, a pamięć o serdeczności trwa.

Wracam teraz do mojej Ukochanej, która tak pięknie opiekowała się mną przez całą chorobę i nie opuściła ani jednego dnia. Wracam do moich ukochanych dzieci. Mam nadzieję, że wspólna sielanka będzie długa.
Wracam do mojego kolorowego mieszkanka, mam dość szpitalnych barw.
Chcę w końcu poczuć ciepło Domu.